Gafy i kwiatki pewnych wypowiedzi ...

... naszych decydentów, w przeszłości i obecnie.

Cofnijmy się w czasie do roku 2014. Ówczesny premier, Donald Tusk, obiecywał nam, że już za parę lat Polska będzie samowystarczalna pod względem zasobów gazu ziemnego, a kilka lat później będzie “Kuwejtem Europy” i w ten sposób Europa będzie uniezależniona od dostaw gazu z Rosji, uniknie więc jej szantażu przez przykręcenie kurka gazowego. Z jakąż radością to ogłosił...

 

Miała do tego przyczynić się eksploatacja tzw. gazu łupkowego. No cóż, b. premier oparł się na pochopnych ocenach części geologów naftowych (he, he, moich kolegów zawodowych ...), głównie tych z PGNiG (Polskie Górnictwo Nafty i Gazu). A oni z kolei swoje prognozy opierali na ocenach zasobów tego gazu, dokonanych przez dwie amerykańskie firmy konsultingowe. Oceny tych firm były drastycznie różne, ale nawet gdyby ostrożnie przyjąć tą konserwatywną, to co prawda nie bylibyśmy “Kuwejtem Europy”, ale bylibyśmy przynajmniej samowystarczalni odnośnie gazu ziemnego. Obydwie oceny okazały się mylne, okazało się, że geolodzy-naftowcy popełnili niemałą gafę. Nie tu jest jednak miejsce na opisywanie natury tego niekonwencjonalnego typu złóż gazu; do obliczeń jego zasobów potrzebna jest znaczna liczba głębokich wierceń, połączonych z tzw. opróbowaniem odwiertu, czyli uzyskaniem wstępnej produkcji. A do tego nie doszło. Premier D.T. najwidoczniej dał się ponieść hurra optymistycznym, ale naukowo nieuzasadnionym prognozom, premierowi tak nie wypada.

A tak a propos - na 3.Maja 2014 r. PiS zorganizował w Krakowie pochód z Wawelu na Plac Matejki. Uczestnicy pochodu głośno i patriotycznie skandowali:”Nie ma Stoczni [Gdańskiej], nie ma łupków/jest Platforma i rząd głupków”. Teraz  jest w Polsce całkowita cisza nt. gazu łupkowego. Czy z tego faktu należy wyciągnąć jakieś wnioski odnośnie obecnego rządu?  

Rok 2015 ... Premier Ewa Kopacz, zabierając głos nt. uchodźców wojennych z objętych pożogą wojenną krajów na Bliskim i Środkowym Wschodzie: Przyjmiemy ich dokładnie tylu ile trzeba - ani jednego mniej, ani jednego więcej.

Jakiż to przykład inżynierskiej wprost precyzji. No to teraz już dokładnie wiemy, ilu ich przyjmiemy. Pozostaj jednak pytaniem, czy obecny rząd zaaprobuje tę liczbę

Rok 2015,  w 70. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz, ówczesny minister spraw zagranicznych, Grzegorz Schetyna, obwieścił historykom na całym świecie wielką rewelację – Auschwitz wcale nie został wyzwolony przez Rosjan, lecz przez Ukraińców, to była armia II Frontu Ukraińskiego, a więc z Ukraińców złożona.

Szanowny (były) panie ministrze: W ZSRR nie było armii, ani dywizji, ani pułków narodowościowych; coś takiego byłoby dla Moskwy potencjalnie niebezpieczne, więc dbano o mieszankę narodowościową w wojsku. Zapewne znaczna liczba Ukraińców uczestniczyła w wyzwalaniu Auswitz, ale oni byli tam w mniejszości – w większości byli tam jednak Rosjanie. A dowódcą frontu był marszałek Koniew, Rosjanin.

13. grudnia 2016 roku – 35. rocznica stanu wojennego ... Na wielkim wiecu publicznym szef Komitetu Obrony Demokracji, Mateusz Kijowski, gromko porównał obecną sytuację w Polsce właśnie do stanu wojennego.

Hmm, zapewne przyśniły mu się tamte czasy, we śnie zobaczył czołgi na ulicach naszych miast, uzbrojone oddziały ZOMO, pacyfikację kopalni Wujek, obozy dla internowanych i w sumie blisko sto ofiar śmiertelnych tego ponurego rozdziału współczesnej historii Polski. Tylko w ten rocznicowy poranek należało p. Mateuszu zrobić sobie zdrową gimnastykę i wziąć zimny prysznic celem przebudzenia się i pozbycia się nocnych mar.

Rok 2016 ... Bartosz Kownacki, obecny wiceminister Ministerstwa Obrony Narodowej, obraził się na Francuzów za to, że oni się na nas obrazili, kiedy MON jednostronnie zerwał długo (parę lat) ciągnące się i prawie już sfinalizowane rokowania w sprawie zakupu wojskowych śmigłowców Caracal. A Francuzom, oburzonym na takie postępowanie przypomniał, że to my właśnie nauczyliśmy was, jak należy się posługiwać widelcem, albośmy to jacy tacy, jacy tacy, my Polacy, my Polacy, a  co wam do nas z tym waszym “bon ton”. Czyli dźgnij Francuza widelcem w brzuch ...

Szanowny Panie Ministrze: widelec nie jest polskim wynalazkiem, przybył do nas chyba z dworem królowej Bony, a Francuzi znali go wcześniej od nas. Do tego czasu nasi przodkowie rwali palcami mięso na kawałki i zatapiali w nich zęby, zatapiali w świńskie ciało, a że tłuste było trochę, to po brodzie im kapało – parafrazując piosenkę Jaremy Stempowskiego.

A tymczasem polska armia ciągle czeka na nowoczesne helikoptery.

Całkiem niedawno, minister MON-u, Antoni Macierewicz (któremu już chyba wyczerpały się pomysły na nową – którą to już? - wersję katastrofy smoleńskiej, znów zdrowo “zajechał”, ogłaszając Urbi et Orbi, cytuję:

“To Józef Piłsudski, dla którego Powstanie Warszawskie było symbolem i źródłem odnowy wojska polskiego; to Roman Dmowski, dla którego dziedzictwo  Powstania Warszawskiego było symbolem odbudowy siły patriotyzmu narodu polskiego...

Boże, Ty widzisz i nie grzmisz?

Dużo mówi się obecnie w Polsce o konieczności reformy edukacji. Chodzi tu o dzieci i młodzież. Jest to osobny temat, niemniej jednak pozwolę sobie zauważyć, że pewna reforma edukacji w Polsce jest bardzo potrzebna - przynajmniej w niektórych dziedzinach nauk, np. historii. Być może, będzie to z pożytkiem dla niektórych naszych decydentów. Tych sprzed kilku lat i tych teraz, zwłaszcza tych w Ministerstwie Obrony Narodowej.

A teraz coś z innego ministerstwa - Ministerstwa Zdrowia:

A teraz coś z innego ministerstwa - Ministerstwa Zdrowia. Min. Konstanty Radziwiłł usilnie forsuje reformę służby zdrowia. Jest faktem, że obecny rząd odziedziczył po rządach koalicji PO - PSL służbę zdrowia w bardzo kiepskim stanie - rzecz ujmując delikatnie. Ale czy likwidacja tak bardzo użytecznych małych szpitali na prowincji jest tu właściwym rozwiązaniem? Albo ryczałtowy system opłacania szpitali? Taki projekt reformy ostro skrytykował min. Szkolnictwa Wyższego, Jarosław Gowin. Zapewne ciężko się komuś naraził ...

Ad rem ... Cytuję za Agencją Gazeta:

Minister/lekarz Radziwiłł: Smog jest "teoretyczny". "Głupia wypowiedź. Rocznie z powodu smogu umiera 44 tys. Polaków"

Konstanty Radziwiłł (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

"Lubimy mówić o zagrożeniach troszkę bardziej teoretycznych". Słowa ministra zdrowia na temat szkodliwości smogu wstrząsnęły opinią publiczną. Filozof, radny sejmiku śląskiego, Jarosław Makowski przypomina ministrowi zdrowia: - Z powodu smogu w Polsce umiera rocznie 44 tys. ludzi.

- Nie ma w tej chwili żadnego powodu do paniki - powiedział reporterowi TOK FM Konstanty Radziwiłł. - Lubimy mówić o zagrożeniach troszkę bardziej teoretycznych, w sytuacji, kiedy styl życia, jaki przyjmujemy, jest wielokrotnie bardziej szkodliwy - dodał minister zdrowia. Co miał na myśli? Palenie papierosów.

Wśród rzeszy wstrząśniętych sowami ministra zdrowia jest Jarosław Makowski. Filozof, publicysta, ale też radny sejmiku śląskiego, pisze na swoim blogu dlaczego słowa Konstantego Radziwiłła "należy zaliczyć do szkodliwych, by nie powiedzieć więcej – głupich?".

W Polsce 45 tys. rodaków umiera przedwcześnie z powodu smogu. Polacy żyją średnio o 9 miesięcy krócej z racji zanieczyszczenia powietrza. Na liście 50 miast UE z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem aż 33 leży w Polsce, a 14 w regionie śląskim, w którym mieszka piszący te słowa. Oddychając powietrzem na Śląsku czy w Małopolsce, wdychasz rocznie tyle rakotwórczego benzo[a]pirenu, ile znajduje się w 2580 papierosach, czyli – nawet jak jesteś osobą niepalącą – wypalasz 7 papierosów dziennie

- przypomina najważniejsze fakty na temat zanieczyszczenia powietrza smogiem w Polsce Makowski.

Cytując powszechnie dostępne dane na temat skali zanieczyszczenia powietrza w kraju, publicysta zwraca uwagę, że smog "to nie jest bajkowy potwór".

"Liczne badania potwierdzają umieralność związaną z chorobami układu krążenia i układu oddechowego, m.in. chorobą niedokrwienną serca, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc i rakiem płuc. Prowadzi także do przedwczesnego starzenia się układu nerwowego" -- wylicza Makowski.

Radny pisze od zabójczych skutkach obecności smogu dla mieszkańców terenów, gdzie stężenie szkodliwych pyłów w powietrzu przekracza wielokrotnie dopuszczalne normy. Makowski wskazuje, że w tej grupie szczególnie zagrożone są dzieci i osoby starsze:

Dzieci mieszkające na terenach o wyższym poziomie zanieczyszczeń powietrza osiągają gorsze wyniki w nauce niż ich rówieśnicy z mniej zanieczyszczonych terenów. Narażenie matki na pył zawieszony zwiększa ryzyko poronienia, wewnątrzmacicznego obumarcia płodu, a także niskiej wagi urodzeniowej noworodka

Mówiąc o niemądrej wypowiedzi ministra Radziwiłła, filozof przypomina jak mimo przeciwności, w kraju rośnie świadomość zagrożenia smogiem. Miasta, a nawet całe województwa wypowiadają wojnę zanieczyszczonemu powietrzu. Pozytywne skutki przynoszą też akcje społeczników i miejskich aktywistów, którzy uświadamiają ludziom zagrożenie, jakim jest smog. Co raz więcej energii poświęca się też na edukacje najmłodszych - wylicza Makowski.

I dlatego, jak pisze filozof, "minister Radziwiłł swoimi niemądrymi wypowiedziami nie tylko uspokaja ludzi tam, gdzie trzeba bić na alarm, ale niszczy także prace miejskich aktywistów, dzięki którym smog stał się ważną kwestią polityczną."

Tyle Agencja Gazeta. Min. K.R. jako żywo przypomina mi rzecznika rządowego z czasów stanu wojennego, Jerzego Urbana, który po wybuchu w Czernobylu uspokajał nas, że "obłok przyjaźni" nad Polską, to nic groźnego. No tak, w pewnych sytuacjach ludzie o całkowicie odmiennych opcjach politycznych, manewrują podobnie, aby tylko wiernie służyć swojemu rządowi. Tyle tylko, że w swoim czasie Związek Dziennikarzy Polskich uznał to oświadczenie (podobnie jak i inne jego wypowiedzi)   za niezgodne z etyką dziennikarską. Ciekawe jakie będzie stanowisko polskich lekarzy odnośnie wypowiedzi min. K.R., który najwyraźniej uznał, że na tym stanowisku nie obowiązuje go przysięga Hipokratesa ...

Z pomocą ministrowi pospieszył inny minister, ten od Środowiska - Jan Szyszko:

Smog mamy, bo to drzewa tak pylą [sic!]

Drzewa pylą w zimie, panie ministrze?

Zapewne min. J.S. zauważył te pylące drzewa w Puszczy Białowieskiej - wtedy, kiedy inni widzieli je pięknie ośnieżone. Musiało to być po suto zakrapianej kolacji z miejscowymi leśnikami i pan minister wyciągnął daleko idące wnioski odnośnie tych drzew - no to piłą je i siekierą! A w dodatku jeszcze niedawno przeszła w Sejmie inicjatywa poselska (tzn większości poselskiej) o wycinkach drzew na terenach prywatnych. Oznacza ona de facto zmianę przepisów o ochronie przyrody. O ile prawdą jest, że dotychczas właściciele działek i ogrodów wystawiani byli na uciążliwe biurokratyczne procedury odnośnie wycinki drzew na ich posiadłościach, to nowa ustawa, niezbyt jasno sformułowana, niejednokrotnie doprowadziła do dzikiej, niekontrolowanej wycinki m.in. też i w miastach, z czego skorzystali deweloperzy - mamy nowe tereny pod budowy.

A więc teraz jest tak wg. Lex Szyszko: można nabyć ziemię, wyciąć na niej drzewa i sprzedać ją deweloperom. A min. J.S. dodał: wycinamy tysiące drzew a sadzimy miliony nowych.

Aha ... Tyle tylko, że te wycinane mogą być np. dęby i buki wieku 200 lat a na ich miejsce sadzi się sosenki wieku 200 dni  ze szkółek leśnych.

Dyrektor Lasów Państwowych, dr Konrad Tomaszewski użył tu ciekawego zwrotu - "oczyszczanie terenu z substancji drzewiastej", sic!. I jeszcze dodał, że samotne drzewa nie są "czynnikiem środowiskowym".  A więc co? Jeżeli gdzieś na łące rośnie samotny wiekowy dąb, to właścicielowi pola wolno go wyciąć?

Niemniej jednak jest tu nadzieja ... w Jarosławie Kaczyńskim; powiedział, że to prawo musi być zmienione. A skoro wódz tak powiedział – panie ministrze J.S. i panie dyrektorze K.T., nie odważycie się chyba mu sprzeciwić?

A no pożyjemy, zobaczymy – powiedział ślepy ...

I jeszcze coś o naszym ministrze spraw zagranicznych, z którym zaistniały pewne kłopoty. W ubiegłym roku, podczas gorących dyskusji nt. Trybunału Konstytucyjnego, min. Waszczykowski zaprosił do Polski Komisję Wenecką, celem rozstrzygnięcia zaistniałego sporu. Nie jest mi wiadomo, czy zrobił to po konsultacji z Jarosławem Kaczyńskim. Był pewny, że jej orzeczenie będzie po stronie rządu, a tymczasem stało się wręcz odwrotnie (co niektórzy potem mówili Komisja nie Wenecka, lecz Radziecka). Wybuchła niemała draka, co niektórzy uznali to za gafę ministra i rząd odmówił opublikowania orzeczenia Komisji. Opozycja oskarżyła rząd o pogwałcenie zasad demokracji, ale Beata Kempa z kancelarii  premiera, powołując się na Kostytucję, paragraf nr ..., ustawa nr ..., punkt nr ..., podpunkt nr ..., nadpunkt nr ..., stwierdziła, żewszystko jest zgodne z prawem, więc z czym tu do gościa, opozycjo? A sprawę definitywnie rozstrzygnęła premier Szydło – pokazała swe męstwo i władzę, bo bez konsultacji z Jarosławem Kaczyńskim orzekła, że z Komisją Wenecką rozmawialiśmy sobie tak tylko towarzysko przy kawie i ciastkach, więc jej orzeczenie do niczego nas nie zobowiązuje i orzeczenia tego nie opublikujemy.

A oto jak jeszcze dał się poznać min. Waszczykowski.:

“Waszczykowski w niemieckiej gazecie: nie chcemy świata złożonego z rowerzystów i wegetarian

Data publikacji: 03.01.2016, 20:10Ostatnia aktualizacja: 04.01.2016, 14:38

fot. Radek Pietruszka / źródło: PAP

Wiceszef Komisji Europejskiej nie jest partnerem do rozmów, w Polsce świętujemy ciągle jeszcze narodziny Jezusa, a PiS walczy z marksistowską ideologią - tak minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w rozmowie z niemieckim "Bildem" broni zamachu PiS na Trybunał Konstytucyjny i publiczne media.

Nie milkną komentarze po medialnej ofensywie szefa polskiego MSZ. Kontrowersyjne wypowiedzi ministra Waszczykowskiego skomentował sam zainteresowany. Swoje słowa tłumaczył tabloidowym charakterem pisma z którym rozmawiał, czy zmianami redakcyjnymi. Dlaczego minister musiał się tłumaczyć?  

Zaczęło się od wywiadu w „Bild”. W rozmowie z niemieckim tabloidem Witold Waszczykowski odrzucił zarzuty wysuwane przez Komisję Europejską pod adresem polskiego rządu w związku ze zmianami w polskich mediach i w TrybunaleHYPERLINK "http://opinie.newsweek.pl/andrzej-duda-zostal-kapciowym-jaroslawa-kaczynskiego,artykuly,376346,1.html" HYPERLINK "http://opinie.newsweek.pl/andrzej-duda-zostal-kapciowym-jaroslawa-kaczynskiego,artykuly,376346,1.html"Konstytucyjnym. A potem tłumaczył, że wszystko co robi rząd PiS, służy walce z lewicową ideologią, która jest sprzeczna z polskimi wartościami.

- Chcemy tylko wyleczyć nasz kraj z kilku chorób, aby mógł ponownie wyzdrowieć - powiedział Waszczykowski, uzasadniając zmiany w mediach publicznych.- Poprzedni rząd realizował tam (w mediach) określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku - nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami - wyjaśnił szef polskiej dyplomacji.”

Jak ocenić to wystąpienie? Dla jednych będzie to gafa, dla innych – np. narodowców – dowód przywiązania do polskich wartości, płomienne, patriotyczne wystąpienie w obronie dobrego imienia Polaka-katolika.

Ocenę pozostawiam Szanownym Czytelnikom.

P.S. Szkoda, że na naszej stronie internetowej, z powodów technicznych nie ma możliwości doczepiania do poszczególnych artykułów komentarzy czytelników; mielibyśmy ciekawy przegląd postaw calgaryjskiej Polonii.