Muzykowanie Emigranta

To jest nasz pomnik; emigranta. Statua Wolności. Stoi w zatoce w Nowym Yorku i wita nadpływających emigrantów z całego świata do Ameryki. Głosi wolność opromieniowującą cały świat, jakby wówczas nowo wynaleziona religia ludzi, wyzwalająca siły witalne, pomysły, dzialanie, zaangażowanie pracą dla siebie i sobą dla nowej ojczyzny, w której znaleźli schronienie ci wszyscy przybysze. Ten ogromny ludzki potencjał wyzwolony, w niespełna 200 lat, od zera, zbudował największe mocarstwo świata kontrolujące gospodarczo i miltarnie kulę ziemską. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego wynalazku koncepcji życia człowieka zawartej w tym słowie “Wolność”. Jednak świat jest znamienny tym, że wszystko się starzeje, przemija. Religie też. Ta Wolność się nam też zestarzała; zdegenerowała się korupcją. Natura ludzka nie wytrzymała próby i w końcu zwyciężyły chciwe ugrupowania, nawiasem już zalążkowujące się na samym początku, przyczyniając się do nazwy “dziki zachód”. Mrówczo pracowita potężna część ludności tworzyła, a małe grupki żerowały pasożytniczo, ulepszając metody rabunku i oszustwa, aż do poziomu dzisiejszego, kiedy to prawnicy mogą ustawami przestępstwo zrobić prawem. Bardzo trudne zadanie ma Trump.

Ale zapyta ktoś; czemu w tytule jest “muzykowanie”?  Ano dlatego, że powyżej był tylko wstęp malujący tło życia, w którym przenikają się strasznie różne wątki, muzykowanie też, więc nim się szczególnie tu zająłem i to w dodatku na moim przykładzie. Poprostu zaczałem temat, który można by nazwać inaczej; moje muzykowanie, jako wątek, który tknięty był wielką przygodą emigracji.

 

Cztaj cały artykuł klikając tutaj