No cóż, Kostaryka

(Wyd. II, nieco rozszerzone dramatycznymi zdjecami)

 

Hello, to my! Będzie teraz Costa Rica. A nie ma tu nic do śmiechu – sytuacja jest groźna. To jest histeryczny śmiech strachu! Co nam do głowy strzeliło? Rzeczka, chociaż tropikalna, wyglądała potulnie, snuła się wolno, majestatycznie, powiedziałbym romantycznie, przez tunel dziewiczej dżungli, kwiatki, ptactwo, motyle, węże na drzewach i chyba też tam gdzieś jakieś małpy, prawdziwe, bez żadnej aluzji (politycznej). Szło dobrze i nagle rzeka się zbuntowała, czort, silny prąd, kaskady – nie było wyjścia. Na szczęście mieliśmy wiosła. Ironia - czy były one naprawdę pocieszeniem? – Będzie też o piłce nożnej!

 

Kliknij tutaj aby przeczytac cały artykuł