Z okazji zbliżającego się St. Valentine’s Day ... Cz. 1

Z okazji St. Valentine’s Day ...

 

Króla Salomona PIEŚŃ NAD PIEŚNIAMI

 

Cz. 1

 

Motto: Uczynił Bóg człowieka na obraz i podobieństwo

            Mężczyzną i niewiastą uczynił ich

            I widział Bóg, że było to bardzo dobre

            Oboje zaś byli nadzy i nie doznawali wstydu

(Św. Papież Jan Paweł II, „Tryptyk Rzymski)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przechadzając się kiedyś po starej dzielnicy Honolulu natknąłem się na pomnik króla Kalakaua. Udający się na Hawaje turyści powinni zapamiętać tę postać.

 

 

Panował w 2-ej połowie XIX w. Hawaje były wtedy niepodległym królestwem. Znacznie wcześniej, w 1820 r., przybyli na wyspy amerykańscy misjonarze, protestanccy

congregationalists. Nie ograniczyli się oni do tylko czysto misyjnej pracy. Hawajczycy nie znali języka pisanego, więc misjonarze opracowali hawajski język pisany (oparty na alfabecie łacińskim) i zakładali szkoły, w tym również szkoły średnie (high schools). Należy sobie uprzytomnić, że w tym czasie, w części USA na zachód od Gór Skalistych, nie było jeszcze high schools. Misjonarze uczestniczyli też w opracowaniu nowoczesnego ustawodawstwa, dzięki czemu Hawaje względnie szybko stały się całkiem nieźle zorganizowanym państwem. Gloria missionis!

 

W tropikalnym upale wysp misjonarze chodzili w zapinanych pod szyję czarnych ubraniach lub sutannach (stąd hawajska tradycja przekazuje, że wodą kolońską to oni nie pachnieli …) i zapewne zgorszonym okiem spoglądali na hawajskie dziewczyny (no, niektórzy może po kryjomu spoglągali trochę inaczej …), ubrane bardzo skąpo. Albo ubrane tak, że będąc ubrane były prawie rozebrane.

 

 

 

Zdjęcie z końca 19. Wieku

 

I bardzo też nie podobał im się „hula”, miejscowy taniec narodowy. Uznali go za nazbyt erotyczny „heathen dance”, więc przekonali jednego z monarchów, by wprowadził zakaz jego uprawiania. Wygnano Erosa z kultury archipelagu.

           

Była to swoista „rewolucja kulturalna” (choć w odróżnieniu od chińskiej -  bezkrwawo przeprowadzona). To tak jakby dzisiaj zakazać Argentyńczykom tańczenia ich słynnego tanga, Brazylijczykom samby czy Austriakom walca wiedeńskiego. Na szczęście po kilku dziesiątkach lat, kiedy hula był już prawie zapomniany, na tron wstąpił król Kalakaua „odnowiciel”, który do historii wszedł jako „Merrie Monarch” (wesoły monarcha); nie tylko zniósł zakaz tańczenia hula, ale też jedną z melodii tego tańca ustanowił hymnem narodowym.

 

Współczesny taniec hula

 

Oczywiście taniec hula nie jest jedynym elementem kultury hawajów, ale czymże byłby dzisiaj ten kraj bez niego? Zawiera w sobie wiele elementów symboliki. Oczy i dłonie wykonawców skierowane w górę symbolizują łączność ze światem duchowym; skierowane w dół symbolizują łączność z przyrodą, z Matką-Ziemią.

 

Kiedy oglądałem ładne hawajskie dziewczyny, powoli gnące się w tańcu albo rytmicznie, z szybkością karabinu maszynowego poruszające biodrami, to mimo że usilnie powtarzałem sobie „Uciekaj ode mnie, uciekaj od zaraz, apage, przeklęty, apage satanas”, toć przecie pierwotny instynkt wziął u mnie górę; nie udało mi się odwrócić od nich spojrzenia i nawet – mea culpa – coś wtedy zrobiło mi się gorąco (albo może to ciepły wiatr akurat wtedy dmuchnął …). Jakże też uroczo wyglądają małe dzieci uczące się pierwszych  kroków hula. I jakże miło brzmią towarzyszące temu pieśni i melodie, na słynnych gitarach wygrywane.

 

 

Przypomniało mi się teraz to wszystko; stojąc pod pomnikiem króla Kalakaua uprzytomniłem sobie, zresztą nie pierwszy raz, że instytucjonalny Kościół przez prawie dwa tysiące lat nie umiał sobie poradzić z erotyką i z seksem. Bo cofnijmy się do historii - przez całe wieki (starożytność, wczesne i późne średniowiecze …) piękno ludzkiego ciała było w Kościele „na indeksie”. Mało tego: któryś z papieży czy teologów obwieścił całemu światu chrześcijańskiemu, że ludzkie ciało jest wstrętnym więzieniem nieśmiertelnej duszy. Z teeologicznego punktu widzenia był to czysty nonsens; no bo jakże to? Czy Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje, czy też stało się tu jakoś inaczej? I tylko temat Adama i Ewy, a czasem też i … Sądu Ostatecznego,  dawał malarzom i rzeźbiarzom pretekst do obejścia tego zakazu. Przełom nastąpił dopiero w czasach Renesansu.

 

 
   

Michał Anioł (1475 – 1564): David

 

Znacznie dłużej utrzymała się swoista ingerencja Kościoła w życie małżeńskie. Wprowadzono tu tyle zakazów związanych np. z Adwentem czy Wielkim Postem, z niektórymi świętami kościelnymi a nawet i dniami tygodnia (piątek), że już chyba łatwiej

było żyć w całkowitym celibacie niż stosować się ściśle do tych przepisów. W takiej atmosferze nic dziwnego, że nawet w najintymniejszych momentach zalecano by kobieta skrywała swoje „grzeszne ciało” w długiej sukni. Eksponaty można oglądać w paru muzeach europejskich. Zwraca tam jednak uwagę to, że odpowiednio umieszczony otwór w tej sukni był całkiem bogato zdobiony artystycznym haftem …

 

Właściwie dopiero Sobór Watykański II wprowadził zasadniczą zmianę w traktowaniu miłości cielesnej małżonków. Św. Jan Paweł II, w latach 60. (wtedy arcybiskup Krakowa) wydał książkę pt. Miłość i odpowiedzialność (która została przetłumaczona na kilka języków obcych), z której wyraźnie wynika,że miłość fizyczna nie musi być ukierunkowana wyłącznie na prokreację, że małżonkowie mają prawo do cieszenia się ciałem swojego partnera. Ale i obecnie Kościół miewa w tych sprawach poważne kłopoty …

 

Czy jednakże tak być musiało, czy aby nie zaszła tu jakaś zasadnicza pomyłka?

Rozważmy pisma apostoła narodów, św. Pawła. Pisze on, że z chwilą zawarcia małżeństwa, małżonkowie stają się jedną duszą, jednym ciałem (podkreślenie moje). Wynika przecież z tego jasno, że mają oni prawo do cielesnej miłości. Dlaczego w praktyce celowo ignorowano ten fragment jego listu?

 

 
   


Cofnijmy się jeszcze kilka stuleci dalej, do najbardziej pierwotnego żródła, do Starego Testamentu. Znajdziemy tam piękny poemat, księgę „Pieśń nad Pieśniami”, w łacińskim tłumaczeniu św. Hieronima znaną jako „Canticum canticorum”.

 

Manuskrypt Othschild mahzor. 15. wiek

Po prawej – król Salomon

 

Ta jakże piękna ale też i zmysłowa część Biblii, mimo że trudna do zrozumienia i rozmaicie interpretowana, stała się prototypem liryki miłosnej, szczególnie w krajach zachodniej cywilizacji. Warto więc poświęcić jej trochę więcej uwagi.

 

Często przypisywano ją królowi Salomonowi, ale historycy mówią, że dawniej przypisywanie autorstwa jakiemuś królowi było dość powszechnym sposobem dodawania aureoli dziełom literatury. Może więc był tu jakiś współczesny mu poeta? A może mamy tu do czynienia z anonimową twórczością ludową, może jest to zbiór pieśni miłosnych z różnych okresów? Etnografowie zauważyli, że w starych obrzędach weselnych na terenie Syrii, pan młody i panna młoda występują jako król i królowa, więc może jest to poetycki opis ceremoni ślubnej? Według niektórych historyków „Pieśń nad Pieśniami”  pochodzić by miała z okresu tuż po wyjściu Izraelitów z niewoli babilońskiej, a więc gdzieś z drugiej połowy VI w. przed Chrystusem.

 

Rabini długo toczyli spory, czy zaliczyć ją do ksiąg świętych. Czesław Miłosz, który celowo nauczył się hebrajskiego, aby móc tłumaczyć wybrane fragmenty Biblii (vide jego poetyckie i jakże dramatyczne tłumaczenie”Trenów” i „Księgi Hioba”), podaje, że chyba dopiero na przełomie I i II stulecia po Chr., rabin Akiba przechylił szalę. Powiedział on (cytuję za Miłoszem z jego przedmowy do „Księgi Pięciu Megilot”): „Świat cały nie jest wart dnia, w którym Pieśn nad Pieśniami dana została Izraelowi. Wszystkie Pisma są święte, ale Pieśń nad Pieśniami jest święta ze świętych”. Od tego też czasu Żydzi interpretują tę Pieśń w sposób alegoryczny, jako wzajemną miłość Jahwe (Oblubieńca) do Izraela (Oblubienicy).

 

Zacytuję jeszcze Miłosza: „Myślę, że pieśń dotyka największej tajemnicy, jaką jest analogia między erotycznym związkiem mężczyzny i kobiety a związkiem człowieka z Bogiem. Brzmi to dla naszych uszu dziwnie, ale poezja religijna, czy Indii, czy bliżej nas mistyków hiszpańskich, traktuje to jako oczywiste. Pieśń związała te dwie miłości w jeden węzeł wcześniej, niż zrobiła to filozofia grecka wyznaczając Erosowi rolę wtajemniczającego, przewodnika”.

 

Lektura Pieśni nie jest zbyt łatwa, bo często tam nie wiadomo, gdzie mówi mężczyzna a gdzie kobieta, wydaje się też jakby tam był chór z innych osób złożony. Oczywiście, tak jak przy czytaniu Starego Testamentu (zwłaszcza Księgi Rodzaju),  trzeba się tu wczuć w duszę ludzi określonego kręgu kulturowego na Bliskim Wschodzie, ich określonej tradycji, gdzie do dzisiaj zachowało się upodobanie do poetyckich metafor, symboli i przenośni. Należy też pamiętać, że 2.5 tys. lat temu ludzie inaczej wyrażali swoje najgłębsze uczucia. Podaję wybrane fragmenty z tłumaczenia Miłosza:

 

Rozdział I:

 

2. O gdyby mnie całował pocałunkami ust swoich! Bo lepsze są Twoje miłości nad wino.

3. Rozkoszne w zapachu są olejki Twoje. Olejkiem rozlanym jest Twoje imię. Dlatego dziewczęta Ciebie kochają.

13. Woreczkiem myrry jest Miły mój, między mymi piersiami leżącym.

15. Jakżeś ty piękna przyjaciółko moja, jakżeś ty piękna. Oczy twoje jak gołębice.

16. Jakżeś ty piękny, Miły mój i nadobny! Łoże nasze w zieleni.

 

Być może ten ostatni wiersz mógłby potwierdzać wersję, że prosta pasterka Sulamit, której ukochanym był też prosty pasterz, została porwana do haremu króla Salomona (a on miał większy harem niż np. nemezis krzyżowców, emir Saladyn, czy turecki sułtan Soliman Wielki), obroniła jednak swojej cnoty i odnalazła swego ukochanego na łonie przyrody.

 

Rozdział II

 

5. Posilcie mnie ciastem z rodzynkami, jabłkami orzeżwijcie mnie, bo chora jestem z miłości.

6. Jego lewica pod moją głową, a prawica jego obejmuje mnie.

 

Rozdział III

 

1.      Na łożu moim szukałam tego, którego moja dusza miłuje. Szukałam go, alem go nie znalazła.

 

Rozdział IV

 

1.      Jakżeś ty piękna przyjaciółko moja, jakżeś ty piękna! Jak gołębice twoje oczy za twoją zasłoną. Twoje włosy jak stado kóz, które schodzą z gór Galaad.

3.  Jak sznur karmazynowy są twoje wargi, mowa twoja wdzięczna, jak dwie połowy granatu są twoje policzki za twoją zasłoną.

5.      Dwoje twoich piersi jak dwoje sarniąt, bliźniąt gazeli, pasących się między liliami.

9.      Ujęłaś mnie za serce, siostro moja, oblubienico, ujęłaś mnie za serce jednym twoim spojrzeniem, jednym ogniwem twego naszyjnika.        

10.  Jak rozkoszne są twoje miłości, siostro moja, oblubienico! Ileż lepsze są twoje miłości nad wino! Zapach twoich olejków nad wszelkie balsamy.

11.  Miód z plastra w ustach twoich, oblubienico. Miód i mleko pod twoim językiem. Zapach twoich szat jak wonność Libanu.

12.  Latorośle twoje to gaj drzew granatu, z przewybornym owocem, henną i nardem.

 

RozdziałV

 

3.  Zdjęłam moją suknię, jakże mi ją wkładać? Umyłam moje nogi, jakże mi je  brudzić znowu.

4.  Mój miły sięgnął ręką przez otwór u drzwi, a wnętrzności moje zadrżały ku niemu.

8.      Zaklinam was córki jeruzalemskie: jeżeli znajdziecie mego Miłego, co macie mu powiedzieć? Że chora jestem z miłości.

9.      Czymże jest lepszy Miły twój od innych umiłowanych, o najpiękniejsza między niewiastami? Czym jest lepszy Miły twój od innych umiłowanych, że tak nas zaklinasz?

16. Jego mowa wdzięczna, wszystek jest upragniony. Taki jest mój Miły, taki jest        mój przyjaciel, córki jeruzalemskie.   

 

 

Rozdział VI

 

2.      Ja jestem mego Miłego a mój miły jest mój, pasący między liliami.

10.  Kto jest ona, wstępująca jak ranna zorza, piękna jak pełnia księżyca, jaśniejąca jak słońce, groźna jak pułki pod horągwiami?

 

Rozdział VII

 

2.      Jakże piękne są stopy twoje w sandałach, córko księcia! Okrągłość ud twoich jak naszyjników wyrobionych ręką mistrza.

3.      Twój pępek, czasza okrągła, w której nigdy nie brak korzennego wina. Twój brzuch, bróg pszenicy obsadzony liliami.

7.      Jakżeś ty piękna, jakże wdzięczna, o miłości, dla twoich rozkoszy!

8.      Twoja postać podobna jest palmie, twoje piersi, palmowym gronom.

9.      Rzekłem sobie: chciałbym wspiąć się na palmę, uchwycić się jej gałęzi, a będą twoje piersi jak grona winnicy, zapach twego oddechu jak woń jabłek.

11.  Ja jestem mego Miłego, pożądliwość jego jest ku mnie.

13.  Wcześnie wstaniemy do winnic, zobaczyć, czy rozwinął się winograd, czy otworzyły się pączki, czy kwitną granaty. Tam moje miłości dam tobie.

 

Rozdział VIII

 

6.      Połóż mnie jak sygnet na swoim sercu, przywiąż mnie jak sygnet do twego ramienia. Bo silna jak śmierć jest miłość, nieubłagana jak Otchłań jest zazdrość. Strzały jej, strzały ogniste, płomień Pański.

 

 

Powołam się jeszcze na Miłosza, który cytuje pewnego Żyda z Algieru, we francuskiej kulturze wychowanego,opisującegoświętowanie Pieśni nad Pieśniami: „Od najmniejszego słyszałem, jak ją śpiewano zachowując starożytne rytmy, które natchnęły śpiew gregoriański. Jako dziecko co piątek na wieczornym nabożeństwie czułem tę samą żarliwość co wszyscy zgromadzeni w naszej pięknej synagodze, kiedy intonowano Pieśń na początku liturgii Szabatu. Wszyscy, mężczyźni, kobiety, dzieci, śpiewali ten tekst albo słuchali go jak w ekstazie. Był to niewątpliwie tekst sakralny, pieśń transcedentna. […] Wszyscy śpiewali z przejęciem ten miłosny poemat, nie myśląc ani go cenzurować, ani poprawiać. Chodziło dla nas o tekst święty, który miał nas pouczyć i pomóc do oczyszczenia”. Widać z tego wyrażnie, że w interpretacji żydowskiej nie chodzi tu wyłącznie o miłość cielesną.

 

Koniec cz. 1