Wycieczka - Kolory jesieni

Lato już zbliża się do końca a w górach jesteśmy już na progu jesieni, w związku z czym powtarzam tutaj moją sugestię, wypowiedzianą podczas obiadu Klubu Seniorów, dnia 13 września.

            W czerwcu (seniorzy)  mieliśmy wycieczkę autokarową do Bow Valley Provincial Park. Nie wszystko wtedy poszło nam  zgodnie z planem z powodu awarii autokaru. Entuzjastom przyrody proponuję udać się, tym razem własnymi samochodami, jeszcze raz do tego parku,  jednak raczej nie w tym lecz w przyszłym tygodniu. Mniej niż godzina jazdy. Jak widzieliśmy, w parku tym mamy mieszany drzewostan (drzewa iglaste i liściaste), więc już niedługo będzie on w pełni kolorów jesieni. Sugeruję zatrzymać się przy Middle Lake (szkicową mapkę można otrzymać w domku administracji parku) i odbyć  tam całkiem łatwą wycieczkę (1 godz +). Każdy, kto po ulicy chodzi może tę wycieczkę odbyć. Na lunch można pojechać dalej parę kilometrów do spektakularnego miejsca na piknik nad Bow – White Fish. Tam mieliśmy wtedy zaplanowany lunch, ale z powodu silnego wiatru musieliśmy się schować w lesie. Życzę powodzenia.

            Druga propozycja na kolorową, a dokładniej złotą jesień, to wycieczka do Larch Valley, położonej tuż nad Moraine Lake (do którego mieliśmy wycieczkę w 2015 r.). Tym razem jednak wymagana tu jest względnie dobra (choć niekoniecznie wyczynowa) forma fizyczna. Od Moraine Lake trzeba nam będzie zaliczyć 550 m różnicy wysokości, 2 – 2.5 godziny podejścia po wygodnej dróżce. (Spieszyć się nie będziemy, albo będziemy spieszyć się powoli) .

Wycieczkę zakończymy na wysokości ok. 2400 m (na której ewentualnie można już mieć pewne problemy z oddychaniem, więc może nie wszyscy tam dojdziemy ...). Nagrodą dla nas będzie piękna wysokogórska sceneria – otoczenie Moraine Lake, Valley of Ten Peaks – i złota jesień. Larch Valley położona jest przy górnej granicy lasu, porośnięta jest głównie modrzewiami, które już niedługo przybiorą złocistą szatę. Jeśli tylko pogoda nam dopisze, będziemy mieli jakże atrakcyjną gamę kolorów – różnokolorowa jesień w dolinie Bow, wyżej soczysta zieleń świerków, przy górnej granicy lasu złociste modrzewie a wyżej granie i szczyty z polami wiecznych śniegów a tu i ówdzie z małymi, lśniącymi lodowczykami i to wszystko na tle niebieskiego nieba. To jest taki scenariusz maximum, uwarunkowany słoneczną pogodą. Trzymajmy kciuki ...

            Sugeruję więc (komu to potrzebne) zacząć już od jutra zaprawę kondycyjną w formie przechadzek w calgaryjskich parkach naturalnych, np. w Dolinie Rybiego Potoku (przez anglojęzykową część mieszkańców Calgary znaną jako Fish Creek Provincial Park) lub w otoczeniu Glenmore Reservoir. I stopniowo zwiększać długość przechadzek.

            Na wycieczkę tę trzeba mieć lekkie buty turystyczne, ale takie z wibramową powierzchnią. Konieczny też jest skafander z kapturem – to na wypadek deszczu lub silnego wiatru (albo jedno i drugie) powyżej granicy lasu. Sugeruję też zabrać ze sobą dwa kijki (mogą to być długie kijki do turystyki narciarskiej), które będą bardzo użyeczne przy stosunkowo długim podejściu – odciążają pracę nóg, przenosząc jej część na ramiona). W plecakach mamy lunch z gorącą kawą lub herbatą (bo na górze może być dość zimno). A lunch – jak dobrze pójdzie będziemy mieli wprawdzie w prymitywnych warunkach – siedząc na trawie lub na głazach skalnych – ale w jakże pięknej scenerii.

            Może więc już pod koniec przyszłego tygodnia? Postaram się uzyskać informację, kiedy modrzewie zaczną się złocić. A wtedy komu w “d”, temu w “c”; czyli komu w drogę, temu czas. Acha, jeszcze jedno – nie zapomnieć o aparacie fotograficznym, sic.

            Urządzimy się tak, że będzie po kilka osób do samochodu i ściepka do czapki dla kierowcy za benzynę. Czyli ekonomicznie i ekologicznie – mniej emisji gazów spalinowych. Miejsce zbiórki podam zainteresowanym.

            Zgłoszenia proszę mi przekazać na tel. (403) 245-4667 lub Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

prosze podac  podać swój numer telefonu.

No to do zobaczenia, może już niedługo.

PS.

Przy okazji pragnę serdecznie podziękować duetowi fortepianowo-skrzypcowemu z zaprzyjaźnionej Łotwy – Mama i 11-letnia córeczka, Anna i Daiga– już od dłuższego czasu jakże pięknie umilają nam nasze spotkania. I podobnie było w czasie powyższego zebrania-lunchu. Na mnie szczególne wrażenie zrobiło odegranie Czardasza Monti’ego. Brawo! Można przypuszczać, że Anna, cudowne dziecko, ma przed sobą wielką przyszłość na salach  koncertowych.